Jak finansowo zaplanować podróż do Stanów/Kalifornii?


Wszystko zależy od tego gdzie, na ile, i jaką grupą jedziecie do USA. Żebyście mogli się odnieść do swojej sytuacji, najlepiej pomnożyć pewne koszty, przez określoną ilość dni, liczbę członków rodziny, ich wiek i Wasze oczekiwania. Na końcu postaram się zrobić podsumowanie kosztów, jakie na Was czekają.

                Bilety lotnicze

Tak z ciekawości zajrzałam na Skyscanner – porównywarkę lotów, na czerwcowe terminy do Los Angeles. Złapałam się za głowę. Na tą chwilę, loty bezpośrednie w obie strony, dla jednej osoby dorosłej, to najtaniej 3112 zł ( na 2 tygodnie ).  Lipiec ponad 4 tysiące, sierpień 3366zł, ale już przełom września – października ok 2500zł. Jak widzicie, najdrożej jest zwykle w wakacje, i w szczycie sezonu. Czy my tyle płaciliśmy ? NIE ! Polujemy na okazje. Oznacza to mniej więcej tyle, że regularnie szukamy lotów. Nasze bilety – zarówno na California Trip w marcu, jak i na Trip 30 kwietnia, kupiliśmy za ok 4 -4,5 tys zł – za całą naszą trójkę ( w obie strony, lot bezpośredni, liniami LOT ). Za Filipa zapłaciliśmy 10% ceny biletu. Jak widzicie „ opłaca się” latać z dzieckiem do 2 lat. Ceny biletów codziennie mogą się zmieniać. Można ustawić powiadomienie o najtańszych, dostępnych opcjach. Często w urodziny przewoźników ( np. LOT organizuje takie okazje), można upolować niezłe smaczki cenowe.  Loty do Los Angeles są drogie, ale już na przykład do Nowego Jorku możecie polecieć za 1000zł od osoby w obie strony.  Wystarczy dobrze szukać. Podobnie sytuacja wygląda z San Fransisco. Spokojnie można znaleźć loty w sezonie, za 2,5 tys od osoby, w obie strony, nawet nie specjalnie szukając. Przy dobrych wiatrach, jestem pewna, że można kupić bilety dużo taniej. Nasze wycieczki są raczej zdeterminowane ceną biletów lotniczych. Jest jakaś okazja – kupujemy. Mimo, że mówimy tu o wycieczce, która ma się wydarzyć za 4 miesiące. W taki sposób kupiliśmy obydwa bilety. We wcześniejszych postach pisałam, że nie roztrząsamy sytuacji „ a co jak do tego czasu coś się stanie”, „ a co jak Filip zachoruje”, „ a co jak któreś z nas złamie nogę „. Będzie co ma być – do tego służy ubezpieczenie biletu. Możecie je wykupić na wypadek takich  sytuacji, kiedy może się okazać, że nie jesteście w stanie lecieć. Co mogę doradzić ? Kto szuka, nie błądzi. Jeśli macie plan USA na 2020 rok, to poszukiwania możecie zacząć 4-5 miesięcy wcześniej. Bilety w dobrej cenie, rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

Ubezpieczenie

Już o tym  pisałam w poprzednich postach. Każdy ubezpiecza się tak, jak uważa za słuszne. My ubezpieczyliśmy się na ok 250 tys zł od osoby, plus obsługa sprowadzenia zwłok do Polski. Koszt na 3 osoby to 500zł ( na 12 dni). Wybraliśmy PZU. Co to oznacza w praktyce ? Podstawowe zabiegi i operacje, złamania, wizyty lekarskie. W tej cenie, nie mamy zapewnionych rozległych i poważnych operacji. Prawda jest taka, że można się ubezpieczyć na nieskończoną kwotę. Nie da się przewidzieć wszystkiego. Na pewno im dłuższy wyjazd, tym ubezpieczenie powinno być bardziej rozszerzone ( choć jak wiemy, życie płata figle i można polecieć na 3 dni i mieć masę problemów zdrowotnych). Koszty leczenia czy hospitalizacji w Stanach są o niebo większe niż w Polsce. Dlatego opisuję, co mniej więcej zawiera się w ubezpieczeniu, w kwocie 250 tys, bo zwyczajnie, zależy to od kraju do jakiego lecicie. W internecie krążą legendy o rachunkach wystawionych za leczenie i hospitalizację osób nie ubezpieczonych. Są to duże sumy. Z przymrużeniem oka – w Stanach założą Ci gips na złamaną nogę, a w Polsce za te same pieniądze, zrobią operację na wyrostek robaczkowy.

Wynajem auta,paliwo,parkingi

Szczegółowe informacje o kosztach i ubezpieczeniach znajdziecie tutaj : http://crazytravelbag.pl/wypozyczalnie-aut-w-usa-dlaczego-to-musi-byc-takie-skomplikowane/. Musicie określi rozmiar auta, jaki Was interesuje. To jest podstawowa sprawa. Jeśli macie dwójkę dzieci, będziecie podróżować często z bagażami i przemieszczać się, to zapomnijcie o małym kompaktowym aucie. Wydaje mi się to udręką. Przy California Tripie, mieliśmy Jeepa Wranglera i jedno dziecko. Bagażnik zapełniony w 100% i pod moimi nogami rzeczy przydatne do auta dla Filipa, plus jakieś jedzenie, zabawki. Na siedzeniu obok kierowcy, Dawid trzymał cały sprzęt fotograficzny – aparat, dron, Go pro i przydatne rzeczy dla siebie. Planując rodzinny wyjazd, nie oszczędzajcie na wielkości auta, szczególnie jeśli chcecie dużo podróżować po Stanach. W przypadku małych wycieczek bez bagaży – sprawdzi się pewnie każde auto.  My wybraliśmy wypożyczalnie SIXT i na 30.04.19 dostaliśmy lepszą cenę na wynajem niż wcześniej. Za Wranglera na 11 dni z pełnym ubezpieczeniem zapłaciliśmy ok 2800zł ( z fotelikiem dla dziecka ). Na kwiecień przymierzaliśmy się do większego auta, ponieważ w zasadzie cały trip będzie z bagażami. Za Suburbana ( który jest klasę wyższy od Wranglera, a więc też powinien być droższy)  na 11 dni, otrzymaliśmy ofertę – 2700zł z fotelikiem. To bardzo dobra cena, biorąc pod uwagę klasę samochodu i pełne ubezpieczenie.

Teraz koszty paliwa. Po przejechaniu 4 tys kilometrów – nasz wynik finansowy to 1000zł ( benzyna oczywiście). Porównując z kosztami, jakie musielibyśmy wydać w Polsce na taki trip, to niewiele. Należy jednak pamiętać, że po USA jeździ się inaczej. Krótko mówiąc – zwykle przepisowo, a więc w miarę spokojnie. Spotkanie z policją, nie należało do rozrywek jakie chcieliśmy zaliczyć na obczyźnie. Zresztą z policją w Stanach nie ma żartów. Jest uzbrojona po zęby i naprawdę każdy jeździ przepisowo.

Parkingi to temat, który boli. Szczególnie jeśli chodzi o duże miasta. Jeśli myślisz, że staniesz sobie dalej, bo nie problem dojść gdzieś na piechotę, to muszę Cię rozczarować. Nie ma nigdzie miejsc parkingowych ( chyba, że pod sieciówkami). Naprawdę nie ma wyjścia. Trzeba po prostu PŁACIĆ. Ceny parkingów są zależne od sezonu. My byliśmy poza sezonem. Nie mniej jednak to wydatek od 10-35 $ za postój ( zwykle do 12h). Najdroższe są parkingi przy plażach. Im ładniejsza plaża, tym droższy parking. Jeśli jest znak, że można stanąć za darmo na 10 minut, to uwierzcie mi, że za 10 minut będzie radiowóz, który Was z tego rozliczy. Takich sytuacji widzieliśmy kilka. To nie Polska i nie warto liczyć na to, że się „ uda”. Dobra wiadomośc jest taka, że cała Highway 1, od LA do SF jest wolna od parkingów i opłat. Stajesz tam, gdzie jest na to pozwolenie, ale nigdy tam, gdzie jest zakaz ( nawet jak widok kusi ). Trudno mi obliczyć ile zapłaciliśmy za parkingi, ale podejrzewam, że około 700 zł-800 zł. Ta kwota byłaby dużo wyższa w sezonie.

Wynajem domu/hotelu/pokoju

Gdzie chcesz nocować ? W hotelu ? w domu? W motelu ? Najtańszy hotel-motel jaki znalazłam na booking.com , za 12 nocy dla 2 osób i dziecka to 3500-4000 tys. Zasadę jaką można przyjąć to cena 350zł za noc – jako absolutne minimum na jakie musisz się nastawić. Tyle zapłacisz w motelach po drodze, tyle najtaniej zapłacisz za motel w Los Angeles czy San Fransisco. My korzystaliśmy dwa razy z motelu ( raz zapłaciliśmy 350zł ze śniadaniem, a drugi raz 500zł bez śniadania – przy Yosemite). Jeśli myślisz o ofercie z Airbnb ( pokoje prywatne, całe domki), to szczerzę polecam tą opcję. Jednak proszę uważnie czytajcie oferty. Możecie natrafić na pokój nawet za 120 zł za dobę, który wygląda przytulnie i pięknie, ale proszę nie miejcie złudzeń. Kalifornia to najdroższy stan USA. Takich okazji nie ma, jeśli coś się za nimi nie kryje ( kilka osób w jednym pokoju, łazienka dzielona z innymi pokojami, niebezpieczna dzielnica i wiele innych). Musisz przyjąć 350zł za dobę jako minimum. Jeśli myślisz o domku dla siebie, to ceny zaczynają się od 400zł .Ta cena, którą podaje, jest poza sezonem. W sezonie ceny za domek/apartament to minimum 550-600zł.

Jedzenie i życie w Stanach

Znowu brak dobrych wiadomości. Najbardziej podstawowe, przydrożne jedzenie dla jednej osoby, to koszt ok.10$ za posiłek, bez napojów ( taniej jest tylko w McDonald’s). Normalne, dobre jedzenie zaczyna się od 15$ za osobę, a lepsze od 20$ za osobę. Plus napoje. Można oszaleć, prawda? Przy jednym dziecku i rodzicach, taka przyjemność to mniej więcej 40-50 $ za obiad. Licząc 3 posiłki dziennie w knajpie, daje 150$ dziennie czyli ok 500zł. I mówimy tu o bardzo niewygórowanym jedzeniu. Pamiętajmy, że w Stanach obowiązkowe jest dawanie napiwków, które stanowią od 10-25% ceny jedzenia. W niektórych restauracjach, zaznaczasz na rachunku procent napiwku, jaki chcesz przekazać , a w innych sam podejmujesz decyzję. Czytajcie dobrze . Bywa i tak, że napiwek jest już wliczony.  Codzienne stołowanie się na mieście, czy w restauracjach to luksus. Jasne, że można znaleźć perełki – niezłe jedzenie za 10$, ale trzeba znać miejsca, mieć kogoś bliskiego w danym mieście, kto podpowie, zaprowadzi. Trzeba szukać. Nasz trip nie polegał na poszukiwaniu dobrego jedzenia w przystępnych cenach. Mieliśmy 12 dni i chcieliśmy je wykorzystać najlepiej jak umiemy – nie na jedzeniu, tylko na zobaczeniu Kalifornii. Średnio jedliśmy raz dziennie w restauracji. Śniadanie i kolacje ogarnialiśmy sami.

Stany słyną z tanich ubrań, często markowych, z tańszych kosmetyków, butów, elektroniki. Jeśli czegoś Ci brakuje w garderobie, to na pewno spakuj absolutne minimum do walizki, bo okazji cenowych jest wiele. Masa Outletów ( chociaż w Kalifornii i tak nie spotkaliśmy takich okazji jak w Nowym Jorku), wyprzedaży. Dla mnie niezawodny w Stanach jest TJ Max i nic go nie przebiło i w tej podróży. Tak czy inaczej, ten wyjazd był inny, bo wróciliśmy z kilkoma nowymi ciuchami. Nie szaleliśmy. Maksymalnie zależało nam na pilnowaniu budżetu. Wiedzieliśmy, że lecimy do kolebki filmowej, do najbogatszego stanu, do palmowego raju – nie wiedzieliśmy czy nasz plan finansowy nie okaże się chybiony. Na szczęście udało się nam wyrobić na zakręcie.

Jak ciąć koszty ?

Nie ma rzeczy niemożliwych. Dawid jest fanem motoryzacji. Za każdym razem kiedy przejeżdza obok nas jego wymarzony samochód – mówi, że będzie taki miał. Dlaczego ? Dlatego, że za 10 lat, jego cena tak spadnie, że będzie to możliwe. I mimo, że to w roku 2019 dane auto jest topowe, to dla niego będzie topowe w 2029. Więc, czy wszystko nie kwestią perspektywy ? Są osoby, które w imię swoich marzeń ,nie odpuszczą, jednego czy drugiego wyjazdu wakacyjnego. Są takie, które przemęczą się rok-dwa i zrealizują swoje plany. Nie żyjemy w biednym kraju. Kiedy ktoś mówi „ ale Wam fajnie, że Was stać na taki wyjazd”, to myślę sobie – „ ależ Ciebie też stać i sąsiada też !”. Od kilku lat nie kupuje markowych ubrań – bo zrozumiałam, że wolę odkładać na inne cele. Zatrzymaliśmy remont domu – bo wolimy pozwiedzać. Nie zmieniamy  12-letniego auta, bo wolimy wyjechać. Do tego robimy wszystko, żeby nasza praca przyniosła wymierne finansowe efekty. I uwierzcie, że nikt nam tego nie dał. Sami na wszystko pracujemy. A pracujemy dużo. Często zarywamy wspólne wieczory, kiedy Filip śpi – i zwyczajnie pracujemy. Gdybyśmy mieli inną sytuację – zapewne, robilibyśmy wszystko, żeby ją poprawić, ciąć koszty. W imię spełniania marzeń. Po prostu. Jeśli czegoś się bardzo pragnie, to można czekać i 4 lata. Jeśli coś się zawali to i 10 lat. Dla mnie życie bez marzeń, jest jakieś „ nie takie”. Uwielbiam stawiać sobie cele. To mnie napędza.

Więc jak to zrobić, żeby ciąć koszty takiego wyjazdu ? Po pierwsze szukać okazji lotniczych. Nie poddawać się. Szperać. Szukać. Pytać. Po drugie nie brać pozornie dobrych okazji, które przysporzą nam problemów i większych kosztów ( nieubezpieczone auto na wynajem, brak ubezpieczenia zdrowotnego, podejrzane motele i miejscówki – szczególnie w kontekście rodziny z dziećmi ). Na biletach możesz oszczędzać, próbować lotów z przesiadkami. W końcu dolecisz. Ale czy warto psuć sobie wyjazd rachunkiem ze szpitala za wykonane usługi ? Albo kosztami naprawy auta, które musisz pokryć ? Szczęście sprzyja „ ubezpieczonym” , a nieubezpieczonym wręcz przeciwnie. Taką wyznaję zasadę. Wynajem auta to również temat rzeka. Możesz spróbować wynająć auto na Rentalcars ( zwykle taniej niż w wypożyczalniach ), ale też jest to pośrednik. Opinie różne. Pozytywne zwykle jak nie doszło do żadnych problemów. W poście o wypożyczeniu auta, napisałam chyba wszystko o czym musisz pamiętać. Decyzja należy do Ciebie. Biorąc pod lupę domek/motel/apartament/pokój – zastanów się czy nie warto szukać ofert z minimalnym zapleczem kuchennym, lub chociaż z opcją śniadania. Masz szansę przygotować sobie jeden – dwa posiłki, bez konieczności wydatku 50-100$ dziennie ( przy 3 osobowej rodzinie). Do tego, możesz przygotować coś na podróż, na drugie śniadanie. To duża oszczędność. A nawet kluczowa. Parkingów nie ominiesz, chyba, że będziesz korzystać z komunikacji miejskiej, a z auta korzystać w trasy. Ale tutaj też potrzebujesz więcej czasu. Nie zatrzymasz się, gdzie fantazja Cię poniesie. Nie zmienisz decyzji w 3 minuty, i wreszcie – musisz zabrać na plecy masę tobołków dla dziecka. Jeśli planujesz odwiedzać dużą ilość parków, to pomyśl nad opcją karty America The Beautiful Annual Pass. Jej koszt to 80$. Pozwala na wjazd dla wszystkich osób znajdujących się w samochodzie. Upoważnia do wjazdu na teren wszystkich parków USA. Koszt wjazdu do parku to minimum 25$ od osoby. Łatwo policzyć, że ta karta zwraca się natychmiastowo. Jest ważna rok, a kupić możesz ją tutaj – https://www.nps.gov/planyourvisit/passes.htm .

Reasumując – symulacja 12 dni ( 2 dni lotów, 10 dni na miejscu , dla 3 osobowej rodziny):

Wiza – 620zł x3 osoby – 1860zł

Bilety lotnicze – 4-4,5 tys

Wynajem auta – 2-3 tys

Ubezpieczenie – 500 zł i więcej

Paliwo – od 400-1000zł i więcej

Parkingi – od 400-1000zł

Wynajem pokoju/domu/apartamentu – minimum 3500zł

Jedzenie – ( wyłącznie obiady) 1700zł i więcej

Inne wydatki – dowolnie